HARMONY OF LIFE
BEZPŁATNY NEWSLETTER: 
     |      SZUKAJ NA PORTALU: 
Ecoeurope.eu     
CZŁOWIEK ŹRÓDŁEM DOBRAistota złaNowe Niebo i Nowa ZiemiaKonstytucja III TYSIĄCLECIADom ekoenergiaHarmonia życia na co dzień
BibliotekaUzdrowiska i sanatoriaTrendy Przyszłości - InnowacjePRZEBUDZENIE LUDZKOŚCIInstytut SzczęściaBarterBank.plTV EcoEurope
 
 
 

Biblioteka - Gigawat Energia

Portal ecoeurope.eu
R E K L A M A
R E K L A M A

W 2020 r. wyemitujemy 10,4 mld ton dwutlenku węgla...

Nadzieja w naturze

złożach węgla

i w bakteriach

 

Anna Marzec

Zakład Karbochemii Polskiej Akademii Nauk

 

Prognozy dotyczące światowej emisji dwutlenku węgla, zawartego w gazach spalinowych, ukazały się w licznych publikacjach. Najważniejsze konkluzje z nich wynikające przedstawiają się następująco: w 2020 r. emisja dwutlenku węgla zawartego w spalinach, osiągnie poziom ok. 10,4 miliarda ton (w przeliczeniu na pierwiastek C, zawarty w CO2). Jest to ilość niemal dwukrotnie wyższa w porównaniu z emisją w 1990 r. wynoszącą 5,8 miliarda ton C. Tak znaczny wzrost jest konsekwencją zarówno eksplozywnego wzrostu zaludnienia globu ziemskiego, powodującego wzrost zapotrzebowania na energię jak i przewidywanego znacznego udziału paliw kopalnych (ropa, gaz ziemny, węgiel) w produkcji energii. Wysoka emisja CO2 jest zjawiskiem ze wszech miar niekorzystnym. Ocenia się bowiem (Intergovernmental Panel on Climate Change, 1997), że obecny w atmosferze dwutlenek węgla jest odpowiedzialny za 80% efektu cieplarnianego; wszystkie pozostałe gazy cieplarniane odpowiadają jedynie za 20% tego efektu. Zmniejszenie emisji CO2 do poziomu, jaki miała ona w 1990 r. wymagałoby, aby corocznie wydzielać z gazów spalinowych i deponować pod ziemią lub w oceanach ilości CO2 rzędu kilkuset milionów do kilku miliardów ton.  

R E K L A M A


Prognozowanie emisji poza 2020 r. jest utrudnione, ponieważ zależy to m.in. od tego, czy w okresie najbliższych 20 lat zostaną wdrożone nowe, bezodpadowe technologie produkcji energii jądrowej, które mogłyby spowodować istotny wzrost udziału energii jądrowej w produkcji energii. Wzrost udziału energii produkowanej z surowców odnawialnych (wiatr, energia słoneczna) uzależniony jest natomiast od finansowych możliwości oraz woli subsydiowania takiej produkcji w poszczególnych krajach. Przewidywania w tej mierze nie są optymistyczne: w ciągu najbliższych 20-30 lat nie nastąpi zasadniczy przełom w użytkowaniu surowców energetycznych w skali świata i w dalszym ciągu rosnąca ilość energii będzie głównie produkowana z ropy, węgla i gazu ziemnego, których spalanie stanowi źródło emisji CO2.

Pewna doza optymizmu wynika z faktu, iż są państwa, w których rządy podjęły już energiczne działania zmierzające do ograniczenia emisji dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych. Do nich m.in. należą Niemcy. Wprowadzono tam podatek ekologiczny, program „stu tysięcy fotoelektrycznych dachów”, program rewaloryzacji starej zabudowy w celu zmniejszenia strat cieplnych. W celu obniżenia emisji CO2 i innych gazów (SOx i NOx ) w ruchu drogowym, rząd niemiecki będzie wysoko dotować niemiecką kolej (3 miliardy DEM rocznie przez 3 lata) w tym celu, aby poprawić jej infrastrukturę i zdecydowanie zwiększyć kolejowe przewozy towarowe i pasażerskie. Korzyść wynika z faktu, iż w elektrowniach można usunąć wspomniane gazy ze spalin, a ponadto zmniejsza się zużycie energii.

 

Naturalne pochłanianie

 

 Ziemski ekosystem jest zdolny w pewnej mierze, do intensyfikacji procesów pochłaniania CO2 pod wpływem wzrastającego stężenia dwutlenku w atmosferze. Nie oznacza to jednak, że środowisko naturalne jest w stanie w pełni zahamować wzrost stężenia CO2 w atmosferze. Tę bezradność środowiska wobec agresywnych poczynań ludzkości ilustruje fakt, iż w ciągu ostatnich 60 lat stężenie CO2 w atmosferze wzrosło z 280 ppm do 365 ppm, czyli o 30%.

Wspomniana intensyfikacja może przebiegać poprzez depozycję CO2 - w postaci produktów fotosyntezy - w materiale roślinnym o długim okresie egzystencji. Do tej kategorii należą przede wszystkim pnie drzew, korzenie roślin wieloletnich oraz kolonie mikroorganizmów w glebie.

Jest rzeczą oczywistą, że z punktu widzenia nadrzędnych interesów ludzkości, nie wolno dopuszczać do zmniejszenia powierzchni zajętej przez lasy oraz należy podejmować wszelkie wysiłki zmierzające do powiększenia areałów leśnych. Nie można tu jednak liczyć na jakieś szczególnie duże efekty, bowiem lasy nie mogą wyrugować terenów rolnych, niezbędnych do produkcji żywności.

Wzmożony wzrost roślinności powodowany przez wzrost stężenia CO2 w atmosferze, prowadzi m.in., do intensywnego rozwoju systemu korzeniowego. Z kolei korzenie stanowią pożywkę dla grzybów (arbuscular mycorrhizal fungi - AMF), które produkują substancję (glomalin) stabilizującą agregaty organicznych związków z mineralnymi składnikami gleby. Cały ten złożony proces przyczynia się do magazynowania w glebie organicznych związków węgla zwiększając znacznie, nawet do kilkuset lat, okres ich trwałości w glebie.

Inny, naturalny proces hamowania wzrostu stężenia CO2, to jego depozycja w płodach rolnych pod warunkiem, iż odpady produkcji rolnej (głównie słoma) będą użytkowane do produkcji energii jako substytut paliw kopalnych. Wykorzystywanie biomasy do produkcji energii zmniejsza zużycie paliw kopalnych a tym samym, emisję CO2 do atmosfery. Co prawda spaliny pochodzące ze spalania biomasy zawierają CO2, ale jest to dwutlenek, który był już obecny w atmosferze zanim uległ asymilacji przez uprawy rolne.

Od dawna wiadomo, że dwutlenek węgla zawarty w atmosferze w pewnej mierze absorbowany jest przez morza i oceany. Jednakże, niewiele wiadomo na temat tego, do jakiego stopnia może wzrastać stężenie dwutlenku w wodach, bez negatywnych skutków dla morskich organizmów żywych.

Podsumowując; w ziemskim ekosystemie występują procesy, które hamują szybkość wzrostu stężenia antropogenicznego dwutlenku węgla w atmosferze. Procesy te są jednak słabo poznane. Do niewyjaśnionych, kluczowych zagadnień należy ocena wpływu wzrostu stężenia CO2 na ilość dwutlenku, jaka ulegnie pochłonięciu przez świat roślinny i oceany, a jaka pozostanie w atmosferze. Jest to jedno z zagadnień, którego niewystarczająca znajomość utrudnia prognozowanie stężenia CO2 w atmosferze i związanych z nim zmian klimatycznych.

 

R E K L A M A


Wydzielanie CO2

z gazów spalinowych

Typowe stężenie dwutlenku węgla w spalinach, emitowanych przez elektrociepłownie opalane węglem, wynosi ok. 15% obj., a przez opalane gazem ziemnym - ok. 10%; pozostałe składniki spalin to azot, para wodna, tlen, dwutlenek siarki i tlenki azotu. Wydzielanie CO2 ze spalin stanie się etapem niezbędnym, warunkującym realizację procesu składowania dwutlenku pod ziemią lub w oceanie.

Obecnie znanych i stosowanych w przemyśle - zresztą do innych celów niż oczyszczanie spalin - jest kilka metod oddzielania CO2 od innych gazów. Do nich należy chemiczna metoda absorpcji dwutlenku, polegająca na przepuszczaniu gazów spalinowych przez sorbent - monoetanoloaminę (MEA). Metoda nie jest tania: łączne koszty wydzielania CO2, regeneracji sorbentu poprzez ogrzewanie za pomocą pary wodnej oraz sprężania CO2 wynoszą ok. 40 dol. USA/t CO2. Przewidywana energochłonność procesu jest wysoka - wynosi ok. 20% energii produkowanej w elektrociepłowni.

Fizyczne metody absorpcji zużywają mniej energii do regeneracji sorbentu, ponieważ energia fizycznego oddziaływania sorbat-sorbent jest niższa od oddziaływań chemicznych. Do stosowanych sorbentów należą: metanol; N-metylo-2-pyrolidon; polietylen; glikol; eter dwumetylowy; węglan propylenowy i sulfolan. Regeneracja sorbentów odbywa się albo na zasadzie obniżenia ciśnienia albo poprzez ogrzewanie sorbentu. Istotna wada tych metod polega na tym, iż niskie ciśnienie parcjalne dwutlenku węgla w spalinach jest powodem niskiej wydajności absorpcji fizycznej.

Metody oparte na fizycznej adsorpcji wielkotonażowych ilości CO2 na takich adsorbentach jak węgiel aktywny, zeolity, silikażel i tlenek glinu prawdopodobnie nie znajdą przemysłowego zastosowania jako samodzielne procesy. Charakteryzuje je bowiem niska selektywność względem gazów zawartych w spalinach oraz znacznie niższy stosunek wagowy adsorbat/adsorbent w porównaniu ze stosunkiem sorbat/sorbent we wspomnianych metodach absorpcyjnych. Nieco lepsze perspektywy związane są z zastosowaniem membran do rozdziału; w tej dziedzinie niezbędne jednak są dalsze badania.

 Kriogeniczna metoda wydzielania CO2 z gazów spalinowych polega na sprężaniu spalin i ich schłodzeniu do ok. -56oC, co prowadzi do selektywnego wydzielenia dwutlenku w postaci ciekłej. Jest to okoliczność korzystna w tych przypadkach, kiedy określona technologia deponowania dwutlenku wymaga, aby był on w postaci cieczy. Istotna wada tej metody wynika z faktu, iż zużywa się w niej znaczne ilości energii na sprężanie nie tylko dwutlenku, ale także wszystkich pozostałych składników gazów spalinowych (stanowią ok. 85% obj. spalin), towarzyszących dwutlenkowi węgla. W sumie, metoda kriogeniczna zużywa ok. 30% energii produkowanej w siłowni.

 Istotne obniżenie kosztów wydzielania CO2 ze spalin (poniżej poziomu kosztów metod dotąd omówionych) może nastąpić jedynie w nowej generacji siłowni. Dotyczy to przyszłościowych instalacji, w których paliwo będzie spalane w strumieniu tlenu, dzięki czemu spaliny będą zawierały głównie dwutlenek węgla. Co prawda, produkcja tlenu jest także kosztowna i energochłonna, ale korzyści wynikające z tlenowego spalania (wyższa sprawność energetyczna; redukcja objętości spalin; redukcja strat cieplnych; redukcja zawartości NOx w spalinach) w znacznej mierze zrekompensują koszty produkcji tlenu.

Biorąc jednakże pod uwagę fakt, iż obecnie działające siłownie stosujące powietrze do spalania paliwa, będą użytkowane jeszcze przez wiele lat, nieunikniona wydaje się konieczność stosowania procesów wydzielania dwutlenku ze spalin. Prawdopodobnie w pierwszym rzędzie stosowana będzie metoda chemicznej absorpcji. Metoda ta mimo wysokich kosztów i energochłonności, najlepiej nadaje się do oczyszczania dużych ilości spalin, które charakteryzują się niskim ciśnieniem parcjalnym dwutlenku węgla.

Przemysłowe metody

Według danych Ministerstwa Energii (Department of Energy) rządu federalnego USA, koszty wydzielania CO2 z gazów spalinowych łącznie z kosztami magazynowania gazu pod ziemią (lub w oceanie), ocenia się obecnie na 100 do 300 dolarów/t C. Koszty te obejmują: chłodzenie spalin; wydzielanie CO2, sprężanie gazu do ciekłego CO2, transport do miejsca depozycji i proces wtłaczania pod ziemię lub w głębiny oceanu. Koszty musiałyby ulec znacznej redukcji, aby procesy wydzielania i magazynowania CO2 mogły być stosowane w skali przemysłowej.

Magazynowanie CO2 pod ziemią może być zlokalizowane w formacjach skalnych, które spełniają dwa podstawowe warunki - formacje nie mogą mieć żadnego kontaktu ze źródłami wody pitnej oraz muszą być uszczelniane przez łupki (lub inne nieprzepuszczalne dla CO2 skały) w taki sposób, aby wykluczały możliwość wydostawania się tego gazu na powierzchnię. Wykluczyć należy także ewentualność gwałtownego wydobycia się gazu na powierzchnię np., na skutek stosunkowo słabych ruchów tektonicznych czy też trzęsień ziemi, bowiem lokalny wzrost stężenia CO2 w powietrzu do ok. 10% obj., grozi śmiercią ludziom i zwierzętom. Trudność zasadnicza polega na tym, iż warunki te muszą być spełniane nie tylko obecnie, ale przez wieki, a może nawet tysiące lat.

Dobre perspektywy związane są z wtłaczaniem dwutlenku do złóż gazu ziemnego w końcowej fazie eksploatacji złoża. Złoża gazu ziemnego niewątpliwie charakteryzuje szczelność nie pozwalająca na ucieczkę gazu. Ponadto, podwyższone ciśnienie w złożu dzięki wtłaczanemu dwutlenkowi, zwiększa wydobycie gazu ziemnego. To z kolei przyczynia się do obniżenia kosztów procesu wtłaczania dwutlenku. Ocenia się, że złoża gazu ziemnego na całym świecie mogą umożliwić zdeponowanie 140 miliardów t C w postaci dwutlenku węgla.

Znaczące doświadczenie w składowaniu dwutlenku w złożu gazu ziemnego posiada norweska firma Statoil, wydobywająca gaz ziemny na Morzu Północnym (pole Sleipner). Firma wydziela dwutlenek węgla w ilości około 700 000 t/rok z wydobywanego gazu i z powrotem wprowadza go do złoża. Firma unika w ten sposób płacenia, obowiązującego w Norwegii, podatku od emisji CO2 (30-40 USD /t CO2) i równocześnie intensyfikuje wydobycie gazu ziemnego.

Podobnie przedstawiają się potencjalne możliwości wtłaczania dwutlenku do złóż węgla w celu wydobycia zeń metanu lub do złóż, z których wydobycie węgla jest nieopłacalne. W Kanadzie prowadzone są obecnie testy polowe zmierzające do wyjaśnienia czy bardziej opłacalne jest wprowadzanie do węglowego złoża, dwutlenku wydzielonego z gazów spalinowych czy też - gazów spalinowych.

Wbrew pozorom, odpowiedź nie jest oczywista. Gazy spalinowe zawierają bowiem znaczne ilości azotu, który migruje przez węgiel szybciej od dwutlenku i powoduje konieczność oddzielania wydobywanego metanu od azotu.

Wtłaczanie dwutlenku węgla do złóż ropy naftowej w celu zwiększenia wydobycia ropy jest stosowane od wielu lat w górnictwie naftowym. Niemniej jednak potrzebne są w tej dziedzinie prace badawcze, zmierzające do wyjaśnienia, jaka jest bezpieczna pojemność tych złóż względem dwutlenku i po jakim czasie mogą nastąpić wycieki dwutlenku ze złoża na powierzchnię.

W USA prowadzone są intensywne badania, dotyczące możliwości deponowania dwutlenku w podziemnych złożach solanki. Jedno z kluczowych, obecnie realizowanych zadań to poszukiwanie takich złóż solanki na terenie USA, które zapewnią całkowitą izolację zmagazynowanego w złożu dwutlenku zarówno od atmosfery jak i od złóż wody pitnej przez okres co najmniej 1000 lat. Dalsze, równie ważne zagadnienie to ocena potencjalnej, bezpiecznej pojemności złoża solanki względem CO2.

 Inne perspektywy składowania dwutlenku w skorupie ziemskiej wynikają z faktu, iż CO2 zdolny jest do reakcji z minerałami zawierającymi krzemiany magnezu. Reakcja pomiędzy CO2 i minerałami jest odpowiednikiem występującego w przyrodzie procesu „wietrzenia” skał, prowadzącego do powstawania węglanowych minerałów (m. in., kalcytu, dolomitu, aragonitu), które są w naturze trwałe w geologicznej skali czasu. Na uwagę zasługuje także i to, iż zasoby minerałów, zawierających krzemiany magnezu (Mg) są znacznie wyższe od światowych zasobów węgla. Wady tej idei unicestwiania nadmiaru dwutlenku w atmosferze wynikają z następujących okoliczności. Laboratoryjne badania wykazały, że reakcja dwutlenku z krzemianami Mg przebiega z dobrą wydajnością w czasie kilkunastu do 24 godzin jedynie wówczas, kiedy minerał uprzednio zmielono do mikronowych rozmiarów cząstek. Jak wiadomo, proces mielenia skał do tak małych rozmiarów jest procesem wysoce energochłonnym. Można powiedzieć z pewną przesadą, zawierającą jednak jądro prawdy: nie byłoby rzeczą rozsądną spalać węgiel czy gaz ziemny, po to żeby wytworzyć energię i zużyć ją niemal w całości w procesie mielenia skały z którą dwutlenek ze spalin mógłby przereagować. Ewentualna rezygnacja z tak daleko idącego przemiału, wydłużyłaby czas reakcji do kilkuset godzin, co z kolei stawia pod znakiem zapytania możliwość jej wykorzystywania w wielkotonażowej skali.

 Niniejszy przegląd wskazuje na zachęcające perspektywy wykorzystania złóż gazu ziemnego oraz złóż węgla, ropy i solanki do składowania CO2. Wynika to nie tylko z możliwości technicznych, ale także z tego, iż wymienione złoża w skali świata mogą wchłonąć miliardy ton dwutlenku. Co więcej, ostatnio zasygnalizowano możliwość wykorzystania podziemnych zbiorników dwutlenku jako środowiska, w którym można realizować przemianę dwutlenku w metan za pomocą szczepów anaerobowych bakterii. Jak się okazuje, bakterie takie (rodzina Archaea) były od dawna znane. Występują w różnorodnych środowiskach np., w przewodzie pokarmowym zwierząt lub w złożach węgla i dobrze znoszą zarówno wysoką temperaturę jak i ciśnienie. Ocenia się, że blisko 1/3 metanu występującego w skorupie ziemskiej wytworzona została przez bakterie redukujące CO2 do CH4. W USA prowadzi się obecnie badania (pod auspicjami ministerstwa energii), zmierzające m.in., do wytworzenia na drodze inżynierii genetycznej wysoce aktywnych szczepów bakterii, które mogłyby w okresie kilku - kilkunastu lat przetworzyć CO2 zalegający w zbiornikach podziemnych - na metan.

 

W oceanach

 Jak wykazują dotychczasowe badania, zjawiska związane ze składowaniem CO2 w oceanach są ściśle uzależnione od głębokości na jakiej następuje injekcja gazu. Do głębokości około 350 m (zależnie od lokalnego gradientu temperatury wód) dwutlenek występuje w postaci gazu i szybko ulega rozpuszczeniu w wodzie. Poniżej tej głębokości, wokół pęcherzyków gazowego lub już ciekłego (poczynając od 400 m) dwutlenku węgla powstaje warstwa hydratu (faza stała), która spowalnia proces rozpuszczania dwutlenku w wodzie. Dalszy wzrost głębokości i towarzyszący temu wzrost ciśnienia, powoduje wzrost gęstości ciekłego dwutlenku. Ponieważ ciekły dwutlenek charakteryzuje większa ściśliwość od ściśliwości wody morskiej, na głębokości ok. 2800 m następuje drastyczna zmiana: ciekły i stały dwutlenek ma odtąd większą gęstość od wody w związku z czym, poczyna opadać na dno, a ponadto bardzo szybko ulega całkowitej przemianie w hydrat. Z danych tych wynika, że najlepsze warunki długotrwałego deponowania CO2 można zapewnić przez wprowadzanie dwutlenku na głębokość co najmniej 2800 m. Jednakże, obecne możliwości techniczne sięgające tylko do ok. 1 500 m, nie pozwalają na wprowadzanie dwutlenku na tak znaczne głębokości. Jeśli nawet trudności techniczne zostaną pokonane, injekcja na tak znaczne głębokości związana będzie z wysokimi kosztami. Z tych przyczyn badania laboratoryjne i polowe koncentrują się na zagadnieniu wprowadzania dwutlenku na głębokość kilkuset metrów.

W ramach międzynarodowej współpracy rozpoczęto przeprowadzanie testów polowych w pobliżu Hawajów, polegających na wprowadzania dwutlenku na głębokość 800 m; wyniki będą dostępne dopiero po 2001 roku.

W jednej z publikacji opisano wyniki bezpośrednich obserwacji zachowania dwutlenku, wprowadzonego na głębokość 800 m. Krople dwutlenku prze-wędrowały z głębokości 800 m do 340 m zaledwie w ciągu 1 godz. Jednocześnie zaobserwowano zmniejszanie się rozmiarów kropli/pęcherzyków gazu, wywołane rozpuszczaniem się dwutlenku w wodzie. Do głębokości 340 m rozpuszczeniu uległo 80% dwutlenku (dalsza obserwacja stała się niemożliwa w związku ze zbyt małymi rozmiarami pęcherzyków gazu).

Doświadczenia polegające na injekcji CO2 na głębokość kilkuset m nakłaniają do następujących konkluzji. Po pierwsze, założenie że warstwy wód zawierające rozpuszczony dwutlenek są stacjonarne i nie dojdzie do ich kontaktu z atmosferą, jest wielce ryzykowne. W związku z tym, wprowadzanie dwutlenku na głębokości kilkuset m nie zapewnia jego permanentnej depozycji i może skończyć się desorpcją dwutlenku do atmosfery w stosunkowo krótkim czasie w następstwie wyniesienia tych warstw wody na powierzchnię. Po drugie, należy liczyć się ze zmianą kwasowości (pH) w warstwach wody zawierających rozpuszczony dwutlenek. Skutki zmiany pH dla żywych organizmów występujących na tym obszarze, nie są dotąd znane. A zatem, topienie dwutlenku na głębokości kilkuset metrów nie dość, że nie gwarantuje skuteczności usunięcia nadmiaru tego gazu z atmosfery, to dodatkowo może okazać się niebezpieczne dla żywych morskich organizmów.  

Do tej samej kategorii pomysłów, prowadzących do ingerencji w życie biologiczne oceanów, należy zaliczyć projekt intensyfikacji wzrostu fitoplanktonu w wodach Pacyfiku w celu wzmożenia procesu pochłaniania dwutlenku rozpuszczonego w wodzie przez organizmy tworzące fitoplankton. Naturalny proces rozmnażania fitoplanktonu jest regulowany stosunkowo niską koncentracją w wodach morskich rozpuszczalnych związków żelaza, azotu i fosforu, pierwiastków niezbędnych w ilościach śladowych dla rozwoju organizmów tworzących fitoplankton. Testy polowe (przeprowadzone w 1998 r. w małej skali ok. 9 mil kwadratowych powierzchni Zatoki Meksykańskiej) polegały na wprowadzeniu chelatowego związku żelaza do wody. W ciągu kilku dni zaobserwowano wyraźny przyrost fitoplanktonu, który niewątpliwie zużywał do swojego wzrostu dwutlenek węgla rozpuszczony w wodzie. Autorzy planują dalsze eksperymenty, polegające na użyźnianiu wód rozpuszczalnymi związkami żelaza, azotu i fosforu (na powierzchni kilku tysięcy mil kw. Pacyfiku).

Komercjalizacja tego typu eksperymentów oznaczałaby agresywną ingerencję w środowisko morskie - ostatnie, stosunkowo dobrze zachowane środowisko naturalne na ziemi.

Podsumowując; dotychczasowe projekty deponowania CO2 w wodach oceanu trzeba ocenić negatywnie. Są one bowiem albo nierealne - co odnosi się do injekcji dwutlenku na głębokość ok. 2800 m - albo nieskuteczne a także niebezpieczne z uwagi na ostrą ingerencję w biologię morza. Ta ostatnia uwaga odnosi się do injekcji na głębokość kilkuset metrów.




   WASZYM ZDANIEM

autor: ojojo (17.07.2009, 14:26:02)
Tak właśnie nagina się statystykę - 80% efektu cieplarnianego przez CO2? Jeśli para wodna nie jest gazem to może rzeczywiście wyjdzie te 80% choc istnieją inne gazy o znacząco większym efekcie cieplarnianym np. metan. Ale że jest go stosunkowo mnie to może stąd 80%. Tylko że jeśli dodamy efekt od pary wodnej to realny wpływ CO2 na efekt cieplarniany określić można na poziomie 4%(może mniej). Teraz ile z tego produkuje człowiek - 10%? (może mniej) co oznacza że człowiek ma wpływ na efekt cieplarniany na poziomie 0,4-0,2%

Dodaj nową wypowiedź:
Autor:
Treść:
Antyspam: 4+0=
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu ecoeurope.eu, ekoeurope.eu, ekoenergia.pl, ecoenergia.pl i portal nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Przed wstawieniem komentarza, pisania EKO blogu, EKO dom.ekoenergia.pl lub korzystania z EKO czatu przeczytaj REGULAMIN FORUM DYSKUSYJNEGO/SPOŁECZNOŚCI. Naruszenia regulaminu można zgłaszać pod adresem: sekretariat@ecoeurope.eu
R E K L A M A
Polecamy: centerko.org  bzyk-car.pl  barterbank.pl  PodziemnaTV  Monitor  Wolne  Niezależna  3obieg  Siec118  Demokracjabezposrednia  Db.org.pl  Pod prąd  Wolontariat  Zanurkuj.pl  
Współpraca | Reklama | Linki | Kontakt
dodaj do ulubionych   ustaw jako startową

Portal internetowy: wersja 3.40
Copyright © 2000 - 2014 Ekoenergia.pl - Ecoeurope.eu
Portal Eko : Odnawialne źródła energii
Made in Poland

Realizacja: e-solution © 2006

Portal firmy "Ecoeurope.eu" sp. z o.o. o domenach: ecoeurope.eu, ekoeurope.eu, ekoenergia.pl ,ecoenergia.pl i inne będące jego własnością nie ponosi żadnej odpowiedzialności wobec Użytkowników lub osób trzecich z tytułu szkód, zarówno bezpośrednich jak i pośrednich, w związku z wykorzystaniem danych i informacji zawartych na stronach Portalu i/lub Serwisów.